| Na tel krzaków zamajaczyła niewyraźnie postać biegnącego w ich stronę
| człowieka...
| Po przeżyciach ostatnich dni Natavi nie miała czasu ni ochoty sie
| zastanawiać kto zacz. Też słyszała, co ów ktoś zrobil przed chwilą. Nie
| chciała być następna. Wyostrzone zmysły ułatwiły jej celowanie. Łuk
| sprawił się doskonale; dwie idealnie celne strzały poleciały jedna za
| drugą w stronę majaczącego przed nią zarysu postaci...
Jedna strzała została odbita mieczem, który tamten miał w dłoni. jednak
druga dosięgła celu przebijając mu bark. Druid także nie czekał.
Przybrawszy na powrót postać wilkołaka skoczył, przeturlał się pod
świszczącą klingą. Przewrócił mężczyznę, przekoziołkowali zwarci po ziemi.
Kły dosięgły gardła, trysneła krew. Tamten zagulgotał, zakopał krótko
nogami i wyprężył się. Druid powstał nie patrząc na martwego mężczyznę. Po
chwili przybrał znowu postać człowieka.
Usyszał przed sobą jakiegoś biegnącego człowieka...Tak to pewnie jeden z
pozostałych przy życiu członków świty maga, ten biegł prawie bezszelestnie,
zdradzając się tylko nieznacznym dyszeniem...Z tym może być znacznie
trudniejsza przeprawa...Przeczuwał to...
Nagle medalion znowu zadrżał ze zdwojoną siłą ... "Co u licha...czy to mag
?"
Dobiegł go świst strzał, jeden głuchy odgłos jakby bełtu odbitego mieczem i
i drugi, nie dający pomylić się z niczym dźwięk przeszywającej ciało
strzały....
Zatrzymał się gwałtownie i zobaczył rzucającego się na mężczyznę
wilkołaka..."No ładne rzeczy...żeb to smok chędożył..." "W niezłe uroczysko
zawędrowałem..."
Sprężył się do skoku...Kątem oka dojrzał nadbiegającą łuczniczkę..Tak, to
ona...Wiedział że nie mógł się pomylić...Natavi...
Wyszedł im naprzeciw....
Hero
Hero
Natavi opuściła łuk, którym mierzyła do magiczki od jej momentu
pojawienia się na polanie, jednak ani na chwilę nie spuściła jej z oczu:
- Jesteśmy wdzięczni za pomoc - powiedziała myśląc sobie, że i tak ma
kobieta szczęście, że druid się na nią nie rzucił zaraz po wyczuciu aury
zbliżającej się do nich - jednak nikt ci nie kazał za nami iść... Co do
wynoszenia się stąd, to właśnie to robimy, tylko co chwila ktos
wyskakuje z tych krzaków i nam przeszkadza... Czy mam rozumieć, że masz
zamiar dołączyć się do naszej kompani? - spytała niepewnie i nieufnie -
pomoc pomocą, ale jak tu zaufać komuś, kto zdradza swoich?
- Oczywiście, że wolimy tu zostać... - odezwał się druid - a co do
przedzierania - urwał i wskazał ręką kierunek, w którym zamierzali sie
udać. Przez puszcze biegł niezbyt równy, ale wolny od zarośli i drzew
dukt. - Domów ni murów przestawiać nie umiem - dodał z niemiłym uśmiechem.
Krzaki rzeczywiście zaszeleściły, co wyłapały wyostrzone zmysły ich
wszystkiech. Sześciu uzbrojonych mężczyzn z poscigu - podeszli niemal
niespostrzeżenie korzystając z zatargów z wiedźminem i Idą. Natavi
błyskawicznie posłała celną strzałę jednemu, po czym odrzuciła łuk i
zwarła się w starciu na miecze z drugim...
| (...)
| Dobiegł go świst strzał, jeden głuchy odgłos jakby bełtu odbitego mieczem
| i i drugi, nie dający pomylić się z niczym dźwięk przeszywającej ciało
| strzały....
| Zatrzymał się gwałtownie i zobaczył rzucającego się na mężczyznę
| wilkołaka..."No ładne rzeczy...żeb to smok chędożył..." "W niezłe
| uroczysko zawędrowałem..."
| Sprężył się do skoku...Kątem oka dojrzał nadbiegającą łuczniczkę..Tak, to
| ona...Wiedział że nie mógł się pomylić...Natavi...
| Wyszedł im naprzeciw....
Tylko chciał wyjść... <ptpowtórzę się </pt
Kły dosięgły gardła, trysneła krew. Tamten zagulgotał, zakopał krótko
nogami i wyprężył się. Druid powstał nie patrząc na martwego mężczyznę. Po
chwili przybrał znowu postać człowieka.
<ptżycie jest brutalne... a ten wiedźmin martwy, kolejny raz proszę
uwzględniaj wszystko co piszemy :)</pt
Przyglądał się zamieszaniu z oddali, kolejny raz intuicja i doświadczenie
uratowały mu życie...No i zwój Xargotha...Gdyby nie to - jego ufność drogo
by go kosztowała, dokładnie kosztowała by życie..Według Xargotha - starego
czarodzieja, którego wyciągnął z łap zjadarki, zwój tworzył golema,
podobnego do rzucającego zaklęcie jak dwie krople wody, twór, który
istniałby tylko kilka godzin..."Heh, kilka godzin" - zaśmiał się do siebie
gorzko...Uciekinierzy, których chciał ocalić byli ostrożni aż do
przesady...Gdyby nie golem już by nie żył, wiedziony niepotrzebnym, ale nie
dającym się się zignorować odruchem pomocy...
"Który, to już raz", pomyślał do siebie "Który to raz wyciągnięty za pomoc
dłoń napotyka sztylet godzący w serce..", "Powinienem się już dawno
przyzwyczaić..."
Ale widać są tak przestraszeni że atakują wszystko co znajdzie się w zasięgu
wzroku...Poza tym medalion nie klamał...Stanowili silne skupisko magii...
Cóż będzie ich chronił i czuwał nad nimi z daleka...W końcu nie miał nic
chwilowo do roboty...
Raźno i czujnie poszedł w kierunku w jakim przyciągał go medalion...
Hero
Przyglądał się zamieszaniu z oddali, kolejny raz intuicja i doświadczenie
uratowały mu życie...No i zwój Xargotha...Gdyby nie to - jego ufność drogo
by go kosztowała, dokładnie kosztowała by życie..Według Xargotha - starego
czarodzieja, którego wyciągnął z łap zjadarki, zwój tworzył golema,
podobnego do rzucającego zaklęcie jak dwie krople wody, twór, który
istniałby tylko kilka godzin..."Heh, kilka godzin" - zaśmiał się do siebie
gorzko...Uciekinierzy, których chciał ocalić byli ostrożni aż do
przesady...Gdyby nie golem już by nie żył, wiedziony niepotrzebnym, ale nie
dającym się się zignorować odruchem pomocy...
"Który, to już raz", pomyślał do siebie "Który to raz wyciągnięty za pomoc
dłoń napotyka sztylet godzący w serce..", "Powinienem się już dawno
przyzwyczaić..."
Ale widać są tak przestraszeni że atakują wszystko co znajdzie się w zasięgu
wzroku...Poza tym medalion nie klamał...Stanowili silne skupisko magii...
Cóż będzie ich chronił i czuwał nad nimi z daleka...W końcu nie miał nic
chwilowo do roboty...
Raźno i czujnie poszedł w kierunku w jakim przyciągał go medalion...
<ptbardzo sprytnie :) są jednak luki... nie, dziury, olbrzymie
zresztą... jaka cholera magia? chyba, ze nowo przybyła czarodziejka Cię
ciągnie. moja działalność ma z magią 0 wspólnego i nie roztaczam aury.
kolejna: z tym strachem to przegiąłeś... zaraz ze strachu znajdę Twojego
wiedźmina w krzakach i z przerażenia urwę mu głowę... ;)</pt
| Przyglądał się zamieszaniu z oddali, kolejny raz intuicja i
| doświadczenie uratowały mu życie...No i zwój Xargotha...Gdyby nie to -
| jego ufność drogo by go kosztowała, dokładnie kosztowała by życie..Według
| Xargotha - starego czarodzieja, którego wyciągnął z łap zjadarki, zwój
| tworzył golema, podobnego do rzucającego zaklęcie jak dwie krople wody,
| twór, który istniałby tylko kilka godzin..."Heh, kilka godzin" - zaśmiał
| się do siebie gorzko...Uciekinierzy, których chciał ocalić byli ostrożni
| aż do przesady...Gdyby nie golem już by nie żył, wiedziony niepotrzebnym,
| ale nie dającym się się zignorować odruchem pomocy...
| "Który, to już raz", pomyślał do siebie "Który to raz wyciągnięty za
| pomoc dłoń napotyka sztylet godzący w serce..", "Powinienem się już dawno
| przyzwyczaić..."
| Ale widać są tak przestraszeni że atakują wszystko co znajdzie się w
| zasięgu wzroku...Poza tym medalion nie klamał...Stanowili silne skupisko
| magii...
| Cóż będzie ich chronił i czuwał nad nimi z daleka...W końcu nie miał nic
| chwilowo do roboty...
| Raźno i czujnie poszedł w kierunku w jakim przyciągał go medalion...
<ptbardzo sprytnie :) są jednak luki... nie, dziury, olbrzymie
zresztą... jaka cholera magia? chyba, ze nowo przybyła czarodziejka Cię
ciągnie. moja działalność ma z magią 0 wspólnego i nie roztaczam aury.
kolejna: z tym strachem to przegiąłeś... zaraz ze strachu znajdę Twojego
wiedźmina w krzakach i z przerażenia urwę mu głowę... ;)</pt
<ptpamietaj ze wampirzyca dla wiedzmina stanowi sline zrodlo magii,
zwlaszcza dla jego medalionu, notabene nie wyobrazam sobie koni, ktore
chcialy by przebywac lub niesc wampira....Ale tak jak juz wczesniej
zostane efemeryda hehe </pt
Hero
<ptpamietaj ze wampirzyca dla wiedzmina stanowi sline zrodlo magii,
zwlaszcza dla jego medalionu, notabene nie wyobrazam sobie koni, ktore
chcialy by przebywac lub niesc wampira....Ale tak jak juz wczesniej
zostane efemeryda hehe </pt
| <ptpamietaj ze wampirzyca dla wiedzmina stanowi sline zrodlo magii,
| zwlaszcza dla jego medalionu, notabene nie wyobrazam sobie koni, ktore
| chcialy by przebywac lub niesc wampira....Ale tak jak juz wczesniej
| zostane efemeryda hehe </pt
<ptna wampiry reagował medalion, a one mogły sobie być i antymagiczne.
;P koni nie mamy. jak się nie chcesz wcinać, Twoja sprawa, parę razy już
Ci tłumaczyłem, kolejny mi się nie chce.</pt
Hero
<pt